2018-04-27 JAPONIA W PIGUŁCE

 

Kwietniowe spotkanie członkow Koła MZC w Grodźcu zgromadzilo wielu jego sympatyków. Było szczególne, bo tym razem swoimi wrażeniami z podróży do dalekiej Japonii podzielili się z nami, Elżbieta Wiencek, członkini naszego Koła i jej mąż Andrzej. Oboje zamiłowani podróznicy, odwiedzili już niejeden zakątek naszego globu. Z kraju kwitnącej wiśni przywieźli wiele zdjęć i wspomnień, które przedstawili w bardzo ciekawy aposób.

 

Do Japonii wybrali się jesienią. Latem panują tam zbyt wysokie temperatury.

Należy zaznaczyć, że polecieli tam samodzielnie, nie z biurem podróży. Odwiedzili kilka miejsc. W tym te najważniejsze: Tokio, Kioto, Nara, Takayama, Nikkio i Takanagawa. 

 

Japonia, jak opowiadała pani Ela, to kraj szczególny. Na każdym kroku nowoczesność splata się tu z historią. Zważywszy na odmienność kulturową wiele rzeczy i zachowań jej mieszkańców jest dla nas zadziwiające lub kompletnie obce. 

 

Już na lotnisku spotkało ich zaskoczenie, bowiem mieszkańcy tego kraju posługują się głównie ojczystym językiem, którego nasi podróżnicy nie znali. Język angielski znają tam nieliczni. Ale niejako rekompensatą była niezwykła uprzejmość Japończyków i chęć służenia pomocą. Ich uwagę przykuła też niezwykła czystość na ulicach, harmonia i spokój, pomimo że przewijają się tam tłumy Japończyków. Jak wspomnieli Państwo Wienckowie, na ulicach nie ma koszy na śmieci. Każdy zabiera swoje śmieci do domu. Nikt nie rozmawia głośno przez komórkę. Najczęściej mieszkańcy wymieniają się smsami. Udało im się napotkać dziecięcą wycieczkę i ku ich zaskoczeniu żadne z dzieci nie pokrzykiwało, wszyscy byli wyjątkowo grzeczni i ułożeni, wsłuchani w swoją nauczycielkę. Zdziwiło Ich też między innymi to, że w rozlicznych parkach w ciągu dnia nie ma ludzi. Wszyscy najwidoczniej w tym czasie są w pracy albo w szkole. Dzięki temu mogli spokojnie wypoczywać i upajać się przyrodą, która jakże odmienna jest od naszej. W barach i restauracjach, z myślą głównie o turystach nie znających ojczystego języka mieszkańców, w witrynach i w specjalnych menu obok japońskich nazw przygotowane są potrawy… z plastiku. Mają one za zadanie pomóc zorientować się klientowi, jak będzie wyglądało jego zamówienie na talerzu. Państwo Wienckowie żartowali, że jedynie czego im tam brakowało, to sztućców. Japończycy po prostu ich nie używają. O dziwo, nawet łyżki do zupy. Wypijają ją po prostu z talerzy.

 

Nie sposób tu przytoczyć wielu innych ciekawostek. A szkoda, bo Pani Ela i Pan Andrzej tak barwnie i pasjonująco opowiadali o swojej podróży, iż uczestnicy spotkania niechętnie rozeszli się do swoich domów.

 

Zanim jednak to się stało, prezes Koła MZC w Grodźcu p. Irena Skrzyżala w imieniu swoim i wszystkich członków koła podziękowała serdecznie Państwu Wienckom za to, że zechcieli podzielić się z nami swoimi wrażeniami z podróży i życząc Im kolejnych wojaży, wręczyła drobne upominki.

 

Tekst: Renata Moczała     Zdjęcia:Edward Krysta

 

 
1578